poniedziałek, 3 grudnia 2012

Rozdział IV "Dlaczego taka jesteś?!"


                                      Akurat Shiren chciała iść do Midori, by spytać się, czy czegoś nie potrzebuje, gdy zauważyła wysoką postać wychodzącą z pokoju przyjaciółki.
-"N-Niemożliwe!" - pomyślała dziewczyna z przerażeniem -" Czy to..." - postać próbując cicho zamknąć drzwi nie zauważyła zbliżającego się niebezpieczeństwa. Niebieskowłosa bezszelestnie podeszła do owego chłopaka. Gdy zamierzał odejść ujrzał jej obojętną twarz. Był lekko zaskoczony.
- Co ty tu robisz? - spytała ze złością, unosząc swoją prawą dłoń, w której trzymała lodowy miecz - Czego u niej szukałeś? - nic nie odpowiedział, a odwrócił się do niej tyłem, by odejść. Lecz Shiren nie pozwoliła mu na to. Podbiegła do niego i machnęła kilka razy mieczem w jego kierunku, ale każdy zdołał ominąć. Nie atakował. Jedynie się bronił. W końcu nie wytrzymał. Zaczął uciekać.
- Nie uciekniesz mi tak szybko! - krzyknęła dotykając dłońmi posadzki. Wtem przed uciekającym pojawiła się lodowa ściana. Spojrzał na nią niewzruszony. Jego ręka powędrowała pod płaszcz. Nie czekała. Już chciała go zaatakować po raz kolejny, gdy zobaczyła, że coś do niej rzucił. Zdziwiona chwyciła "coś" rękami, na co czekała postać. Pięścią rozwaliła ścianę i uciekła. Zszokowana dziewczyna stała nadal. Musiała przyswoić sobie sytuację, jaka miała przed chwilą miejsce. Po chwili spojrzała na rzecz w dłoniach, którą okazało się tajemnicze pudełeczko niezbyt zgrabnie zwinięte szarym papierem. Na nim było napisane mocnym, wyrazistym pismem:

                                          ~Daj jej, gdy nadejdzie na to czas~

Gdy nadejdzie czas? Czyli kiedy?! Nie wiedziała. Ale natomiast wiedziała, co zrobi. Nie da tego Midori. Na sto procent! Nie da. Nie wie przecież co tam jest, a nie jest wścibską osobą. Lepiej będzie dla niej. 
"Gomen'nasai... ale nie mogę tego dla ciebie zrobić" - pomyślała smutno udając się do swojego pokoju - " Dlatego że skrzywdziłeś gildię... Nie wybaczę ci tego!"

                                        Następnego dnia blondwłosa obudziła się w dobrym humorze. Wyskoczyła z łóżka i podeszła do okna. Odsunęła zasłony pozwalając promieniom słońca wejść do pokoju. Miasto wyglądało cudownie. Mimo iż było bardzo wcześnie już słyszała dochodzące z ulicy wesołe wrzaski dzieci. Uśmiechnęła się do siebie. Tak pięknie. Cicho, miło, nikt i nic nie przeszkadza. Poczuła coś mokrego w lewej ręce. To Ryu polizał dłoń swojej pani. Pogłaskała go radośnie po jego szarym łbie.
- Cieszę się, że jesteś przy mnie - powiedziała do niego, ominęła go i udała się do łazienki. Gdy już była gotowa, wybiegła z wilkiem do recepcji. Tam już czekali na nią przyjaciele.
- Ohayo minna! - przywitała ich szczerym uśmiechem. Odpowiedzieli jej tym samym.
- To co? Idziemy? - wyrywał się Kashiro - Im wcześniej będziemy to szybciej skończymy!
- Racja. Chodźmy - rzekła Haruna i udali się do restauracji. Przez całą drogę jedli kanapki przygotowane przez Kashiro i rozmawiali wesoło, tylko Shiren nic sięnie odzywała. Midori bardzo się martwiła, w końcu znały się 3 dni, ale dla niej była już przyjaciółką jak wszyscy. Delikatnie ją puknęła w ramię. Niebieskowłosa spojrzała na nią z ukosa, ale Midori poczuła chłód bijące od niej. Trochę się przestraszyła jej postawy...
                                         W końcu dotarli do restauracji "Pod Kwitnącym Tulipanem", gdzie mieli zacząć pracować. Weszli do środka. Widać, że jeszcze nie otwarte. Rozejrzeli się wokół. Głównym motywem nie były kwiaty, jak całe miasto, tylko różne odcienie brązu i żółci (jak to brzmi XD). Okna były owalne, w połowie zakryte zasłonami. Z sufitu wisiały przepiękne lampy w kształcie kielichów kwiatów. Wszystko wyglądało mniej więcej tak:

(nie chciało mi się tego całeego opisywać, więc dodaję obrazek :) )


Przy barze ujrzeli pana Yamato rozmawiającego z jakąś młodą dziewczyną. Na widok dzieciarni uśmiechnął się szeroko. 
- Ahh, to wy! Ohayo! 
- Ohayo - przywitali się jednogłośnie. 

- Skoro musicie pracować dla mnie przez trzy dni macie obowiązek przestrzegać kilka zasad, panujących w tym budynku:

  1.  Tutaj się pracuje, a nie podrywa się dziewczyn i leżakowania.
  2.  Nie palimy papierosów i skrętów!
  3.  Nie spożywamy alkoholu w czasie pracy. 
Czy to jasne? - spytał surowym głosem, patrząc na nich wrogo, że ciarki przeszły po ich plecach.
- H-Hai! - odkrzyknęli.
- Świetnie. A teraz przydzielę wam robotę. Ty będziesz kelnerką - zwrócił się do Shiren - Ty będziesz witać gości i wskazywać im stoliki - do Haruny - Chłopak będzie barmanem - Kashiro aż podskoczył z radości ^.^ - Dla ciebie mam mopa i wiadro. Będziesz sprzątać. Gomenne, ale  innej roboty nie ma - Midori energicznie potrząsała głową.
- Nie ma sprawy - rzekła wesoło.
- Cieszę się. Niestety wilczek i kotek muszą zostać na zewnątrz - wskazał na Ryu i Lifeasa Wilk pomachał kilka razy  ogonem i złapał zębami delikatnie ogon Exceeda.
- EJ NO! Ryu! Co ty wyrabiasz? - kotek przestraszony został zabrany na ulicę przez wilka.
- A teraz możecie udać się za Ayumi do szatni, gdzie się przebierzecie. - wskazał na stojącą obok dziewczynę o jasnych włosach,ale widząc błysk w oku chłopaka szybko dodał - A ty chłopcze idziesz za mną.
Kashiro smutno pochylił głowę i poczłapał za zleceniodawcą. Dziewczyny udały się za kelnerką. 
Gdy po chwili ujrzały swoje stroje oczy Shiren i Haruny były w wielkości piłek do siatkówki. Były to pomarańczowe sukienki z fartuszkiem, ale były one bardzo krótkie!!! Ledwo zasłaniały pośladki! I to jest porządna knajpa?! Ale spokojnie. Tylko Midori miała trochę dłuższą, żółtą sukienkę. Obok znalazła mop i wiadro z wodą. Wzięła je i udała się do sali głównej zająć się swoją robotą. Pozostała dwójka jeszcze trochę ociągała się z przebraniem, lecz gdy usłyszały głosy pierwszych gości migiem ubrały się i z rumieńcami na policzkach podreptały w stronę swoich stanowisk. Stroje dziewczyn nie uszły uwagi panom, który przyszli na coś do zjedzenia. Zama widząc swoje przyjaciółki w tak skąpych strojach prawie dostał krwotoku z nosa. 


                                                 Od rozpoczęcia pracy minęło już 6 godzin. Wszyscy byli zmęczeni, ale trzymali się dzielnie. Jeszcze tylko jedna godzina! I do hotelu! Do łóżka. Gości było ponad miara. Przybyły chyba z trzy wycieczki po 30 osób każda. Do Shiren podszedł uśmiechnięty pan Yamato.
- Mam dobrą wiadomość dla was - rzekł uśmiechając się - Ponieważ tak dużo ludzi przybyło do mego lokalu i zamówiło ogrom jedzenia, a wy bardzo dobrze pracowaliście, co oznacza, że dług uregulował się!
- Cieszę się - powiedziała hardo odkładając kilka menu na blat baru - Czyli możemy kończyć?
- Jasne. Możecie już iść. Arigatou za wszystko - podziękował ładnie i odszedł do gości. Shiren westchnęła. Nadal myślała o wczorajszym spotkaniu z NIM. Zastanawiała się, czy miała przekazać blondynce tą paczkę, czy nie. Nie wiedziała. Miała mętlik w głowie. Gdy nagle spojrzała przez okno ujrzała temat swych przemyśleń. Zakapturzony mężczyzna patrzył na nią niewzruszonym wzrokiem wyciągając w jej kierunku rękę. Midori szła akurat w kierunku lazurowookiej, gdy ujrzała w jakim stanie ona jest. Zaraz znalazła się przy niej.
- Shiren, co ci jest? Co się sta... - nie dokończyła, ponieważ zobaczyła postać w kapturze. Stała jak zahipnotyzowana. Nie mogła się ruszyć. Wpatrywała się w jego czarne jak smoła oczy. W końcu można było odczytać jakieś uczucie z tamtego wzroku. Wyrażał on smutek i tęsknotę.
- Daj jej to - powiedział, po czym uciekł. Dziewczyny stały jak zamurowane. 
- K-Kto to jest? - spytała zielonooka niepewnie. Shiren nic nie powiedziała. Szybko pobiegła do szatni, przebrała się i wybiegła z restauracji. Do Midori podeszła Haruna. Ona również widziała całą sytuację. Objęła ją ramieniem i poszły do szatni. Przebierając się znów zapytała:
- Kto był?
- Ta osoba?
- N-No...
- Lepiej będzie, jeśli ci Shiren powie.
- Dlaczego nie ty? - spytała.
- Ponieważ jestem w Fairy Tail od niedawna, a Shiren zna go najlepiej - odparła brazowowłosa zamykając szafkę - A teraz chodź. 
Wyszły  z restauracji. Pod hotelem się rozstały, bo Misaki musiała coś ważnego zrobić. Ze smutkiem poszła do swojego pokoju. Kiedy chciała do niego wejść usłyszała krzyki. Migiem pobiegła ku źródłowi. Zza zakrętu zobaczyła Shiren, Kashiro i Harunę.
- Dlaczego taka jesteś?! - krzyknął jej w twarz brązowowłosy - Przecież wiesz, że to może jej przywrócić pamięć.
- Nie ufam mu! Po tym wszystkim, co zrobił gildii. Co zrobił mistrzowi. Nie wybaczyłam mu tego! 
- Ale to nie ty decydujesz o paczce - rzekła Haruna - Jest zaadresowany do Midori, więc musisz ją jej przekazać!
- Nie! Wy tego nie rozumiecie! Nie wiadomo, co w niej jest. Może jest tam coś, co przywróci jej złe wspomnienia, albo gorzej! Czy wy jesteście tacy ślepi?
- Shiren, dość! Wiemy, jak bardzo troszczysz się o nową, ale nie przesadzaj. To jest JEJ paczka i ona o niej decyduje! 
- Nie obchodzi mnie to! Nie dam jej! - zielonooka nie słuchała dalszej części kłótni. Biegła ile miała sił w nogach. Musiała być pierwsza. Musiała znać swoją przeszłość. Nie ważne, czy jest dobra czy zła. Chciała ją znać i kropka! Nie będzie o tym rozsądzać Shiren. Nie miała jej za złe. Sama by tak się zachowała na jej miejscu. Dotarła do pokoju nr 21. Weszła. Normalnie egipskie ciemności. Zapaliła światło. Pokój taki sam jak każdy. Zaczęła szukać. Szukała na szafie, pod łóżkiem, za oknem, w łazience, na komodzie, w komodzie. WSZĘDZIE! I ani śladu paczki. Wtem ujrzała plecak przyjaciółki. Nie lubiła grzebać w cudzych rzeczach, ale raz zrobi wyjątek. Nie musiała zbytnio tego robić, bo pudełko było na samym wierzchu. Poobracała je w dłoniach, po czym rozerwała papier. Czarne pudełko z czerwoną wstążką. Zawahała się. Co się stanie? Co tam może być? 
Nie wytrzymała. Otworzyła je powoli i zakryła dłonią usta. Bowiem na dnie pudełka leżały...
*
*
*
Haha! Znowu to zrobiłam XD. Możecie mnie zabić, ale wtedy nie dowiecie się, kto jest tym tajemniczym gościem, prawda :P Więc jedynie, co możecie zrobić to grozić (ale rymy :D ) 
Jednak ci, którzy jeszcze chcą brać udział w konkursie to macie czas do V rozdziału.

Buziaczki :*